Spotkanie z Romanem Gancarczykiem
czwartek, 01 kwietnia 2010 10:12

517 marca do Gminnej Biblioteki Publicznej w Sułkowicach zawitał rudniczanin, aktor Teatru Starego, wykładowca PWST w Krakowie- Roman Gancarczyk. Spotkanie było kameralne i ciepłe- aktorowi towarzyszył ojciec, który dowcipnie komentował i uzupełniał wypowiedzi syna.

Gość opowiadał o swojej drodze do zawodu. Przez rok studiował architekturę. Postanowił jednak zdawać do Szkoły Teatralnej. I na nie, miał argumenty rodziców oraz profesora Flagi z krakowskiej politechniki, którzy tłumaczyli mu, że wybitnych aktorów można policzyć na palcach. Pan Roman uparł się i wkrótce stał się studentem PWST.

Po studiach przez rok grał w teatrze w Łodzi, po czym został zaangażowany do Teatru Starego. I pozostaje mu wierny. Rzadko "flirtuje" z filmem, lecz są to role znaczące, jak u Kutza w Śmierć jak kromka chleba i u Krauzego w filmie Mój Nikifor. Aktor nie gra w serialach - nad czym jednak nie ubolewa. Woli pozostać w sferze kreacji teatralnych. Bardzo ceni sobie współpracę z reżyserem Krystianem Lupą, który aktualnie sprawuje w krakowskim teatrze "rząd dusz". Bardzo przykłada się do swej roli wykładowcy PWST. Przygotowanie do zajęć zajmuje mu więcej czasu niż nauka roli teatralnych.

 

Odpowiadając na pytania widzów, aktor uchylił nieco rąbka tajemnicy życia prywatnego. Mówił o swojej zonie Annie Radwan, córce Zosi, a nawet byłej sympatii - Dorocie Segdzie.

Mile wspominał dzieciństwo w Rudniku. Kontakt z natura dał mu wielką wrażliwość, a także siłę do walki z przeciwieństwami losu. Aktor zachęcił przybyłych- uczniów szkół podstawowych i gimnazjum z gminy Sułkowice do odważnych marzeń. Bo żeby rozpocząć życiową podróż, musimy zrobić pierwszy krok. Nie bójmy się więc marzyć, stawiać sobie wysokie cele. Spotkanie niosło w sobie optymistyczne przesłanie. Nawet dzieciństwo w małym ośrodku nie jest przeszkodą, aby zrealizować siebie i swoje nieograniczone marzenia.

Halina Kozioł

Małgorzata Dzidek