24 lipca 1943 roku
piątek, 24 lipca 2020 10:11

pacyfikacja77a

„...to było przerażające i nikt, kto nie przeżył i nie doświadczył września 39 roku, [tej] potwornej nocy okupacyjnej, chyba w pełni nie może zrozumieć jaką cenę ma wolność, jaką cenę ma patriotyzm, niepodległość i suwerenność własnego kraju, tradycja i historia, w której my Polacy z naszym charakterem romantycznym tak bardzo jesteśmy związani." 

 Tej daty mieszkającemu w Sułkowicach, a myślę, że również w Gminie Sułkowice nie trzeba przypominać. 77 lat temu w Sułkowicach została przeprowadzona akcja pacyfikacyjna przez niemieckie wojsko.

Wieś liczyła około 700 domów (ok. 3000 mieszkańców) ciągnęła się niemal przez siedem kilometrów od Biertowic po Harbutowice. Zamieszkiwana głównie przez kowali, rolników i sfery drobnomieszczańskie. Funkcjonowało siedem sklepów masarskich i siedem warsztatów, dwanaście sklepów z różnymi artykułami spożywczymi i przemysłowymi, były dwie piekarnie. Działała Szkoła Podstawowa, Szkoła Zawodowa Przemysłu Metalowego, dwa tartaki, jeden młyn i Spółka Kowalska. Środkiem miasta biegła bita droga, po której podczas upałów szalejący wiatr wzbijał tumany kurzu, a deszcz zamieniał ją w nieprzejezdną breję. Zabudowania to głównie drewniane domy kryte słomą, murowane budynki z dachówką i kilka kamienic. Tak w dużym skrócie wyglądały Sułkowice.

Mając przed oczami taki obraz miejscowości, możemy spojrzeć inaczej na czas okupacji, która była ciężkim okresem w historii miejscowości. Ludzie nie mogli mieć zapasów, za posiadanie młynka do mąki groziły surowe kary. Panował wszechogarniający głód, bieda, strach, podejrzliwość, niepewność dnia jutrzejszego.

Wśród materiałów w Izbie Tradycji mamy zaledwie kilka wspomnień, których nie da się czytać spokojnie, bez uronienia łzy, bez emocji. To był straszny i przerażający dzień. Okrucieństwo z jakim spotkali się mieszkańcy Sułkowic i Harbutowic nigdy wcześniej nie maiły tutaj miejsca.

pacyfikacja77b

Wydarzenia odcisnęły piętno na wszystkich mieszkańcach. Skatowano i zamordowano 26 osób z Sułkowic i Harbutowic, a 65 osób wywiezionych do obozów. Pacyfikacja to był początek nękania mieszkańców. Niemcy co krok pokazywali, że nie warto pomagać partyzantom, że nie warto walczyć o wolność. Osoby, które nie były zidentyfikowane podczas pacyfikacji wg przygotowanej listy były wyłapywane i okrutnie bite. Pamiętam fragment wspomnienia, które usłyszałem jako dzieciak podczas rozmowy dziadków, gdzie z wielkimi emocjami starszy pan opowiadał, jak jego kolegę ze szkolnej ławy, okrutnie pobitego, z wybitymi zębami, ze zmiażdżonym okiem, ciągnięto za wozem drabiniasty przez całą wieś w stronę Lanckorony. Pamiętam jak mówił z wielkim wzruszeniem po ponad pół wieku, że chcieli go odbić, uwolnić, że już rwali się do spontanicznej potyczki... tylko ta chwila, w której zboczyli jak ich kolega skinął delikatnie przecząco w ich kierunku głową, ta chwila zatrzymała ich w miejscu. I on i oni wiedzieli, że to skończyło by się kolejnymi ofiarami... a żal, że nie skorzystali z nadarzającej się okazji pozostał w nim przez lata.

Pamiętam fragmenty wspomnień, które rzadko przebijały się w rozmowach, starsi nie lubili opowiadać o tych wydarzeniach, to była dla nich wciąż niezagojona rana. Dzisiaj szkoda, że wspomnienia uciekły z latami w zapomnienie. Dlatego już nie proszę ale wzywam wszystkich mieszkańców Gminy Sułkowice by podzielili się historią, by podzielili się wspomnieniami, materiałami, fotografiami z rodzinnych albumów. Przyjdźcie do Izby Tradycji i tutaj zostawcie ślad związany z II Wojną Światową z waszą historią, by kolejne pokolenia mogły poznawać historię. By mogły się odnosić do swoich korzeni. By byli świadomi trudu i wysiłku swoich dziadków, pradziadków, krewnych. To nasz obowiązek by nie zapomnieć, a zdobytą wiedzę przekazać kolejnemu pokoleniu.

 

Maciej Ziembla